IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 England

Go down 
AutorWiadomość
Anglia

avatar

Posty : 4
Pracuję od : 04/12/2012
Pochodzę z : London

PisanieTemat: England   Sro Gru 05, 2012 7:50 pm

Imię, nazwisko: Arthur Kirkland

Oficjalna Nazwa Kraju: England(United Kingdom)

Data Urodzin: 23 kwietnia 303r

Stanowisko: Dyrektor

Opis postaci: O charakterze Arthura można by debatować dobrymi godzinami przy filiżance herbaty, a i tak nie powiedziałoby się o nim wszystkiego. A to głównie dlatego, że jest on typem bardzo niezdecydowanym, czyli jak to określił go kiedyś z zapałem w głosie Japonia: Tsundere w całej swej okazałości. Bywa to zresztą głównym powodem dla którego tak ciężko nawiązać mu z kimkolwiek bliższe znajomości. W zdobywaniu tejże popularności, przeszkadzają mu zwykle brzydkie nawyki do unoszenia się dumą, wyolbrzymiania problemów i wywyższania ponad innych. Nosi bowiem głowę uniesioną nieraz tak wysoko, iż dziwi niektórych(a jeszcze większa część strasznie nad tym ubolewa) że jeszcze nie rozbił się o nią żaden boeing. Mimo to, naprawdę usilnie stara się pokazywać z jak najlepszej strony i dlatego, zwłaszcza w obecności kobiet, wychodzi z niego prawdziwie elegancki gentelmanem o nienagannych manierach i wyrafinowanym słownictwie, którego niestety w stosunku do większości państw nie potrafi utrzymać na właściwym sobie poziomie. Tak więc ci, którzy gotowi są wyprowadzić Arthura z równowagi(co w cale trudne nie jest), muszą się liczyć z konsekwencjami w postaci niewybrednej wiązanki przekleństw lub słów przesiąkniętych ironią i niewybrednymi złośliwościami. Jest to bowiem złośnik ponad miarę, choć gdy trzeba umie trzymać swoje nerwy na wodzy - czyli gdy ma w tym własny interes. Dlatego też przed postronnymi, wychodzi przeważnie na człowieka niezmiernie poważnego, opanowanego i bardzo dobrze ułożonego. Bez wątpienia, to właśnie ta umiejętność pozwoliła mu na osiągnięcie sukcesów w tak wielu światowych dziedzinach jak choćby bankowość czy wszelki przemysł. W kwestii pracy to niezdrowy perfekcjonista, ściśle trzymający się wytyczonych zasad i celów.
Nie zwykł obnosić się w miejscach powszechnie uczęszczanych ze swoją niepospolicie drażliwą i agresywną naturą.
Arthur to niezwykły wręcz cynik, zamknięty w sobie przez wzgląd na mnogość nieudanych związków i szybko sypiących się znajomości. Lecz jak każdy chyba człowiek, także i on ma tę drugą, znacznie cieplejszą stronę. Za maską zimnego, zdystansowanego drania ukrywa swoją prawdziwą, o wiele bardziej ludzką, pozytywnie emocjonalną i łagodną stronę, której najchętniej pozbył by się raz na zawsze, zwłaszcza gdy przychodzi czas na liczne, dotkliwie nieraz gryzące wyrzuty sumienia. A przynajmniej tak właśnie z przyzwyczajenia powtarza.
Nienawidzi przyznawać się do swoich uczuć, zwłaszcza przed osobami które faktycznie darzy przynajmniej minimalną dozą sympatii. Jeśli jednak naprawdę mu na kimś zależy, gotów jest zapłacić nie lada cenę aby te osobę chronić. W końcu w głębi duszy jest dobrą osobą, nie tak bardzo samolubną jakby chciał to po sobie pokazać.
Ma on dość słabą głowę do picia, przez co będąc pod wpływem, wpada przeważnie w depresję bądź też wręcz przeciwnie - nadmierną szczęśliwość i dostaje niedającego się powstrzymać słowotoku.
Ah... no i nie zapomnijmy o tkwiącym w nim zboczeńcu do którego przecież nie wypadałoby mu się przyznać... Może nie wyglądać i nie sprawiać takiego wrażenia, ale to poważny pervers, o czym z pewnością zaświadczyć może sterta skrzętnie skrywanej makulatury "edukacyjnej" w dodatkowej i zdecydowanie TAJNEJ kryjówce, którym jest dodatkowy poziom w szufladzie biurka.
A jeśli już o bardziej "fantazyjnych" zainteresowaniach mowa... Z pewnością należy do nich również zamiłowanie Anglika do... pichcenia. Tak, to prawda, Arti kocha gotować i w cale się ze swoim uwielbieniem do garnków i patelni nie kryje, chociaż wielu powiedziałoby że dla dobra świata - powinien. Bo może i krzątanie się po kuchni sprawia mu frajdę, ale częstowanie przyrządzonymi w niej specjałami, z pewnością grozi trwałym uszczerbkiem na zdrowiu i psychice(chyba, że ta osoba jest Kirklandem bądź tak jak Alfred - nie posiada kubków smakowych i ma żołądek z ołowiu).
Innym rodzajem osobistych fanaberii jest haftowanie, uważane przez samego interesanta za oczywiście MĘSKIE zajęcie oraz czytanie po nocach tanich romansideł. Ponadto, widzi i rozmawia z magicznymi stworzeniami, które uważa za jedynych prawdziwych przyjaciół(to trochę smutne...), oraz święcie wierzy w swoje moce magiczne. Tak jest, po kryjomu para się czarną magią i warzeniem eliksirów, nawet jeśli nie można powiedzieć by poza teorią coś mu prawidłowo wychodziło.

Relacje:
Walia - kiedyś jakby jego matka... Dzisiaj zaś brat, którego praktycznie nie zauważa, a jednak to właśnie z nim utrzymuje najlepsze stosunki. W ramach jakiej takiej "dobroci serca" czy czegoś w tym rodzaju, dofinansował go w celu odnowienia starodawnej kultury oraz języka, nawet jeśli nie wiedział po jaką cholerę przywracać coś tak niepraktycznego.
Szkocja - pasożyt, któremu ciągle trzeba podsyłać paczki żywnościowe, żeby menda nie zdechła przypadkiem z głodu. Swoim skąpieniem na wszystkim na czym tylko się da, wyprowadza Arthura z równowagi psychicznej prawie równie mocno, jak widok wymiętych koszul w których rudzielec zwykł chodzić, przekrzywionego krawatu czy niewyprasowanego kołnierzyka.
Dla własnego dobra(czyli aby uniknąć irytującego bólu głowy), stara się w ogóle nie wdawać z nim w dyskusje, twierdząc, iż nie ma powodu aby marnować ślinę na prymitywów jego pokroju. Lecz jakkolwiek by się starał, nie ma możliwości aby odpuścił gdy już odpowie na zaczepkę.
Irlandia i Irlandia Północna - taaak... Ponoś istnieje coś takiego...(?) I to chyba na JEGO ziemiach. Cóż, dopóki nie musi ich zbyt często widywać, nie ma absolutnie żadnego powodu do narzekań.
Ameryka - Arthur nie komentuje żadnej sprawy jaka jest związana z ich wspólną przeszłością. Nienawidzi wracać do wspomnień w których wychowywał berbecia, jakim to wielkie teraz państwo niegdyś było. Nawet jeśli owe stanowiły jedne z jego najlepszych lat... a może właśnie dlatego?
Aktualnie utrzymuje z nim dobre stosunki mimo nazywania go idiotą i wiecznemu dogryzaniu sobie nawzajem.
Kanada - dobry chłopak. W stosunku do niego, Arthur doprawdy nie potrafi być nieczuły. Jedynym problemem bywa notoryczne mylenie go z Ameryką...
Nowa Zelandia i Australia - podobnie jak to bywa z Kanadą, jeśli ci wyraźnie okazują mu należyty szacunek, nie ma powodu aby kręcić nosem na prawo i lewo. Irytuje go co najwyżej DZIKI sposób życia chłopaków. Uważa, że mogliby zachowywać się bardziej CYWILIZOWANIE i przestać bez przerwy straszyć ludzi zwierzyńcem jaki się za nimi pałętał, a przede wszystkim... Jak "co poniektórzy", dać sobie spokój z zabawami ala: "wkładanie głowy do paszczy cholernego aligatora".
Francja - @#$%^&* żabojad i @#$%^&, @#$%^& oraz @#$%^&*&^%!!! Może i jego kraj wiele zawdzięcza temu zboczeńcowi(język i te sprawy...), ale chyba musiałby być umierający, żeby mu to przyznać! A i w tedy nie byłoby pełnej gwarancji, że będzie się w stanie na to zdobyć. Gotów jest sprzymierzyć się z każdym, byle tylko mu dopiec, zresztą tak jak przez prawie wszystkie te wieki, które się znali.
Hiszpania - debil. Po co się bardziej rozpisywać?
Polska - złodziej i plaga która stanowczo za bardzo zaczyna pochłaniać jego kraj. Trzeba coś z tym zrobić...
Japonia - jedna z nielicznych osób, którą Arthur byłby w stanie nazwać przyjacielem. Zawsze bardzo ceni sobie jego rady i uważa za cennego towarzysza dyskusji(oraz broni). Nie przeszkadza mu nawet

(Nie mam już siły na opisywanie wszystkich, które chciałam ... xD sorry)

Coś jeszcze?: GDZIE MOJA HERBATA?!

Jedz gruz, Gruzinie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Australia

avatar

Posty : 38
Pracuję od : 19/11/2012
Lat mam : 117
Pochodzę z : Canberra

PisanieTemat: Re: England   Sro Gru 05, 2012 8:10 pm

...SIR MYM DYREKTOREM. NIE BRAK MI NICZEGO :}
AKCEPT.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
England
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Hetalia Corp. :: Nawigacja :: Identyfikatory-
Skocz do: