IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Auld Aliance

Go down 
AutorWiadomość
Szkocja

avatar

Posty : 9
Pracuję od : 03/12/2012
Lat mam : 1169
Pochodzę z : Edinburgh

PisanieTemat: Auld Aliance   Sro Gru 12, 2012 10:39 am

Październik nawet we Francji nie zdawał się być przyjaznym miesiącem, pogoda w dniu dzisiejszym zdawała się być taka jak w rodzimej Szkocji. Było pochmurno, chyba nawet zanosiło się na deszcz. Ian nie przybył do Paryża na własne widzi mi się, gdyby to od niego zależało, dalej siedział by na wyżynach i nie wdawał by się w dyskusje z innymi nacjami. Miał przeto swoje problemy, ba. Nawet jeden ogromny. Anglię. Złożyło się na to, że przybył tutaj właśnie z powodu Anglii, z tego co doniesiono mu, jego król Jan Balliol przebywał tutaj od paru dni, a dziś w obecności Iana miał zostać podpisany sojusz między Francją, a Szkocją. MacKirkland zawsze zapierał się rękoma i nogami od zawierania sojuszy, gdyż żył w przekonaniu, że Szkocji zawsze JAKOŚ SOBIE PORADZĄ. Niestety, czasy nie były najspokojniejsze, a i nie zanosiło się na to, by Szkocja poradziła sobie nie tylko z Anglia, bez sojuszników. Czerwonowłosy zsiadł ze swego konia i podał jego wodze stajennemu, który kręcił się w okolicy. Taka była jego praca czyż nie? A i Ianowemu ogierowi przyda się odpoczynek, gdyż droga od wybrzeża do Paryża nie uchodziła przecież za najkrótszą. Rozejrzał się wokół siebie, żarówo rozpoznając teren jak i przyglądając się rezydencji Francuskich królów. Nie to co u niego... Tu wszystko zdawało się... przesadne. Cóż, góral przywykł do nieco innych widoków, i pokaźne zamki jak ten przed którym stał uchodziły w jego mniemaniu za obraz pychy. Ale to nie była Szkocja, to była Francja, a we Francji chyba skłonność do przepychu nie była niczym wyjątkowym?
Zgodnie z poleceniami swojego władcy miał zaczekać za Francisem, z którym razem omówią warunku sojuszu. Szkocki władca może nie tyle co ufał Ianowi, co dobrze wiedział iż personifikacja jego ziem ma dużo lepsze pojęcia o tym co się dzieje w Highlandzie i doszedł do wniosku, że może mu w tej sprawie zaufać. Tak więc czekał za blondynem, z którym nie można było tego ukryć, wiązał nadzieję na stabilizację Szkockiego pokoju. Poprawił pas wiszący u bioder do którego przywieszony miał miecz i podniósł wzrok na niebo.
- Huh... wysoko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja

avatar

Posty : 15
Pracuję od : 04/12/2012
Lat mam : 229
Pochodzę z : Paris~

PisanieTemat: Re: Auld Aliance   Nie Gru 23, 2012 3:51 pm

Philippe le Bel miał pewną teorię. Zdaniem Francuza była ona objawem nadwrażliwości władcy, ale nie ośmieliłby się powiedzieć czegoś podobnego głośno. Takie zachowanie byłoby niegodne i stawiało jego monarchę w niekorzystnym świetle. Tak więc Bonnefoy przemilczał kwestię możliwego zagrożenia i wzruszeniem ramion podsumował zdanie króla. Sojusze od zawsze były wielce pożądane, chociażby przez wzgląd na bezpieczeństwo jakie zapewniały. A zdaniem francuskiego władcy, niebezpieczeństwo rosło w siłę, miało skłonności do kolekcjonowania nieswoich hrabstw i nazywało się Arthur. Na domiar złego wyraźnie podobały mu się francuskie włości, a i na szkockie ostrzył swoje zębiska. Francis był absolutnie pewien, że poradzi sobie z wyspiarskim dzikusem osobiście. Utemperował go z Normandią niespełna trzysta lat temu, teraz nie powinno być z tym większym problemów. Oczywiście, króla dopadły wątpliwości i tłumaczenia Bonnefoya na nic si ę zdały.
Swego czasu chodziły słuchy, że już raz Francuz spotkał się ze Szkotem. Wtedy, przybył Norwegia i zawiązali pierwszy sojusz przeciw agresji Anglii. Żaden z nich tego nie potwierdzi. I nikt im nic nie udowodni.
Francuz westchnął, układając żabot w równe fale. Bezpieczeństwo ponad wszystko. Patrząc na wszystko trzeźwym, racjonalnym okiem, wizja ataku ze strony Arthura stawała się z każdym dniem bardziej realna. Bez względu na to ile razu się uśmiechnął, przewrócił oczami, czy obrócił wszystko w żart, Anglia istniał, oddychał i wyraźnie nie chciał skonać. A szkoda.
Francis zamyślił się przez chwilę, dłonią ogarniając niesforne pasma włosów. Paryż zawsze wyglądał przepięknie, był jedynym miastem na świecie o tak niesamowitej panoramie, niezależnie od miesiąca. Co prawda październik do szczególnie malowniczych nie należała, ale... Bonnefoy pokręcił głową. Jasnymi oczami przebiegł po placu, wyłapując znajomą, czerwoną czuprynę. Westchnął cicho. Wszystko dla kraju. I przy okazji przeciwko Anglii.
- Tutaj~ - pomachał doń dłonią, wolno podchodząc do przybysza. Z gracją, tanecznym krokiem i uśmiechem na idealnej twarzy. Nie walczył ze swoją naturą, otaksował Szkota wzrokiem. Nieciekawy wygląd tłumaczył długą podróżą. - Bonne. Podroż nie była zbyt męcząca? Mam nadzieję, że nie miałeś żadnych poważniejszych problemów?
Maniery.

//Wybacz, laptop padł bez życia, a z komórki nie da się normalnie odpisać ^^'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkocja

avatar

Posty : 9
Pracuję od : 03/12/2012
Lat mam : 1169
Pochodzę z : Edinburgh

PisanieTemat: Re: Auld Aliance   Nie Gru 30, 2012 9:42 pm

Sama przepraszam za zwłokę! ; ;

Ian dał parę kroków w stronę zbliżającego się Francuza i skinął mu głową. Cóż, wyglądał jak wyglądał. Po tak długiej podróży ciężko by było, żeby wyglądał schludnie i czysto! Kurz osiadł mu nie tylko na odzieniu, ale i na włosach. Sam zaś nie był ubrany jakoś bardziej odświętnie, wglądał po prostu jak każdy inny mieszkaniec Kaledonii w owych czasach. Szkot wyciągnął rękę odzianą w skórzaną rękawicę i uścisnął mocno dłoń Francisa. Był mężczyzną, z krwi i kości więc siły i miał sporo!
- Failte, Francis. Podróż, jak podróż... W zasadzie śpieszyłem się, więc nie miałem czasu żeby rozglądać się na boki. - westchnął i uśmiechnął się lekko - Miejmy nadzieję to dziś szybko załatwić. Powinienem jak najszybciej wracać w góry. Klany są coraz bardziej wrogo nastawione względem siebie. A to nam nie pomoże w obronie państwa przed Anglią.
Ostatnie słowo wypowiedział z wyraźnie odczuwalną pogardą. Jak inaczej miał trakować Anglię, skoro ten cały czas najeżdżał na jego rodzeństwo, podbił królestwo jego siostry i jeszcze wyciągał zachłanną łapę w stronę jego ziem? JEGO ziem które on odziedziczył po ojcu! Mimo przebytej męczącej drogi w oczach Iana gościły radosne ogniki. Może ten sojusz pozwoli na stabilizację sytuacji wewnątrz jego kraju? Miał takie nadzieje, chodź jakaś część jego wołała o odwołanie się do zdrowego rozsądku i powrocie na swoją wyspę. Tu wszystko było takie... inne. Nawet niebo. Tu zdawało się być wyżej niż w jego domu... i takie bardziej... niebieskie? Tak, dużo bardziej niebieskie niż szare niebo rozciągające się nad Highlandem.
- Nie chciałbym Cię urazić jako gospodarza, ale zależy mi na tym, by jak najszybciej omówić warunki sojuszu. Najlepiej przy jadle i napoju.
Zaśmiał się i potarł nos wierzchem skórzanej rękawicy. Po tak długiej jeździe istotnie żołądek skurczył mu się i co jakiś czas głośno dawał o sobie znać, że czas najwyższy żeby ktoś go wreszcie nakarmił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja

avatar

Posty : 15
Pracuję od : 04/12/2012
Lat mam : 229
Pochodzę z : Paris~

PisanieTemat: Re: Auld Aliance   Pią Sty 04, 2013 3:38 pm

Uśmiechnął się anielsko, przymykając oko na specyficzny wygląd. Mimo wszystko wciąż był zdania, że od czasów Normandii wyspy nie zmieniły się jakoś specjalnie. Tu błoto, po lewej mogło go być trochę więcej, a z prawej spozierała ponura, brudna zieleń kępy zielska. Po tak zacofanym kraju nie wolno oczekiwać bogactw, przepychu, nie wspominając o ręcznie wyszytym herbie na piersi. Francja był wyrozumiały, i jeśli czasem traktował kogoś z góry, przeważnie nie miał złych intencji. Prawdziwe zamiary zawsze chował głęboko w sobie, za uśmiechami i serdecznymi słowami.
W dodatku miał już okazję zaznajomić się z rudowłosym. Zdziwiłby się, gdyby powiedział coś innego. Jednak i tak pokręcił głową, uśmiechając się odruchowo. Rozbawienie miało to do siebie, że przychodziło samo i często zagrzewało u niego miejsce.
- Oui, czas ma wielkie znaczenie. Ale lepiej się go spożytkowuje w przyjemniejszych okolicznościach. - potaknął, rozglądając się profilaktycznie na boki. Nie lubił się śpieszyć, wolał gdy nie pośpieszano go zbytecznie. Król rzekł już dawno co sądzi o tym sojuszu i jak bardzo okaże się pomocny. Dzikus z wysp ostrzył sobie zęby na francuskie prowincje, a tego Francis nie potrafiłby puścić płazem. Kanał La Manche, przeklęte 34 kilometry wyraźnie nie wpływały na Anglię odstraszająco. Chciał je zmniejszyć na swoją własną prośbę. Głupi. - Mon ami, pouczanie gospodarza to nie grzech. A i masz rację, przetrzymuję cię zbyt długo.
Poczułby się urażony, gdyby Szkocja był Anglią, miał Brwi i ośmieliłby się poprawiać taką doskonałość za jaką uważał się Francis. Na szczęście Ian z Arthurem wspólne miał tylko i jedynie brwi.
- Najlepiej od razu zajdźmy do środka. Odświeżysz się po podróży i najesz do syta.
Francja obrócił się na pięcie, przelotnie zerkając przez ramię. Skierował przybysza w stronę budynku, uchylając grube drzwi. Nie zatrzymując się przeszedł przez długi korytarz, przystając przed niepozorną izbą. Suto zastawiony stół, kilka osób krzątających się niespokojnie po pomieszczeniu.
- Możesz spróbować wszystkiego na co tylko będziesz miał ochotę. W kącie jest misa z wodą. - sam przepuścił go tylko w przejściu, ukradkowo przebiegając wzrokiem po korytarzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Auld Aliance   

Powrót do góry Go down
 
Auld Aliance
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Hetalia Corp. :: Korporacja :: Eventy :: Historyczne-
Skocz do: