IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Allahu Akbar!

Go down 
AutorWiadomość
Irak

avatar

Posty : 2
Pracuję od : 10/01/2013
Pochodzę z : Bagdad

PisanieTemat: Allahu Akbar!    Czw Sty 10, 2013 2:33 pm

"Rule Britania!"
Imię, nazwisko: Amir Muhammed Ahmad al-Hamid
Oficjalna Nazwa Kraju: Republika Iraku (arab. Dżumhurijjat al-Iraq)
Data Urodzin: 8 czerwca
Stanowisko: Handlowiec do spraw ropy naftowej
Opis postaci:
Na tle złotego piasku wyróżnia się wielka budowla z błękitnymi i białymi ścianami udekorowana najpiękniejszymi obrazami. Mam wrażenie, że znam to miejsce aż za dobrze... i nie mylę się. To mój Babilon. Zaraz po Uruk najukochańsze miasto. Wspaniała i majestatyczna budowla przede mną to Brama Isztar przez, którą przejeżdżał sam Aleksander Wielki. Serce moje się raduje i rwie do przodu ale nie mogę zrobić kroku. Dlaczego? Patrzę w dół jednak to nie piasek mnie zniewala, lecz nieposłuszne nogi. Dlaczego? Z rozmyślań wyrywają mnie krzyki i płacz. Podnoszę wzrok i widzę jak moje miasto płonie. Ludzie umierają w bólu, inni uciekają. Płonie Wielki Babilon! A ja nie mogę nic zrobić.
Mężczyzna otworzył brązowe oczy i patrzył się przed siebie. Pusty wzrok utkwił w jakimś niewidocznym punkcie na suficie. Mrok. Silne uderzenie obok sprawiło, że ze ściany pokruszył się tynk wprost na jego blady policzek i szyje jednak nie wyrwało go to z odrętwienia. Jego piękny Babilon spłoną i już go nie ma. Tyle ludzi zginęło. Dlaczego? "Maszallah" rozbrzmiało w jego głowie i aż sam przestraszył się, że wypowiedziane zostało tak beznamiętnie. Westchnął głęboko i pomimo stłumionych strzałów z karabinu znów zamknął oczy.
To nie była już Babilonia, nie był to też Sumer jednak to nadal Kraj jakim był. Irak- tak nazwali go Arabowie. Nauczyli go religii- Islamu i obdarowali kosztownościami. Ściany w jego komnatach obłożone były pięknymi dywanami, złote i wygodne łoże z baldachimem no i drogocenne kamienie. Już dawno wyzbyłem się rzeczy doczesnych...ba wiem, że nie ma co liczyć teraz na takie luksusy. Ale byłem wtedy młody, a Islamu się uczyłem wiec takie bogactwo robiło na mnie wrażenie. Cóż to za uczucie? Szczęście. Tak pierwszy raz w życiu czułem się prawdziwym krajem i jakże szczęśliwym. Mógłbym nawet stać się muzułmaninem. Byleby to co jest teraz trwało jak najdłużej. Jednak nie trwało. Atak Mongołów a później Imperium Osmańskiego... Czy znów słyszę krzyki i płacz?
Ponownie otworzył oczy i nasłuchiwał. Czy to co słyszał było częścią jego snu, czy też okrutną prawdą? Cisza. Rozejrzał się po pokoju. Ściany obłożone drogimi dywanami i złotem zniknęły. Zastąpiły je brudne i ciasne ściany celi, którą nazwano jego pokojem. Panował w nim półmrok więc mógł dostrzec zarysy kilku rzeczy...właściwie nie stało tu nic po za starą szafą, rozbitym lustrem i zbitymi deskami, które imitowały jego łóżko. Coś trzasnęło i drzwi otworzyły się ze skrzypnięciem, a w nich pojawiła się tęga postać. Przelotnie spojrzał na nią i wrócił do nieruchomego leżenia i gapienia się w sufit, na którym dostrzegł małego pająka w swej pajęczynie. Nie chciał wstawać. Zdziała coś na zewnątrz swoim bytem? Choć z drugiej strony nie mógł siedzieć tutaj bezczynnie. Usiadł i spuścił nogi z łóżka jednak zrobił to zdecydowanie za szybko. Zakręciło mu się w głowie a przed oczyma pociemniało.
- Wstawaj. - warknął głos a on przetarł poczerwieniałe oczy. Spojrzał po chwili zmęczonym wzrokiem na rozkazującego, ale było zbyt ciemno by mógł dostrzec jego twarz. ‘’Zresztą czy to ważne? W jego kraju władcy zmieniali się jak w kalejdoskopie.’’ - Wstawaj! - usłyszał ponowne warknięcie i postać podeszła o krok bliżej niego. Wziął głęboki wdech i jednym szybkim ruchem podniósł się na równe nogi. Przeszył go natychmiastowy ból w całym ciele, który był znakiem iż jego lud cierpi. Zacisnął zęby i znów upadł na posłanie ciężko oddychając. Pochylił się a małe kropelki potu spłynęły do jego oczu. Przetarł je i starał się unormować oddech, zapomnieć o bólu jaki nadal tkwił w jego nogach i ramionach. Nagle poczuł szarpnięcie. Mężczyzna trzymał go zdecydowanie zbyt mocno za wątłe ramie i szarpał w stronę drzwi. Milczał, a nogi same poruszały się dając ogromny ból i cierpienie mogące odebrać przytomność normalnemu człowiekowi. Ostre światło go oślepiło przywołując kolejne wspomnienia.
Przysłoniłem dłonią oczy i znów mogłem ją oglądać. Jordania lekko uśmiechała się patrząc w dal. Kiedyś często siedzieliśmy nad rzeką i patrzyliśmy na jej drugi brzeg. Nie mówiliśmy o niczym, ja po prostu podziwiałem jej uśmiech. Jej oczy. Lubiłem także jej delikatny i nieśmiały dotyk. No i ona mnie rozumiała...do czasu. Dlaczego mnie zdradziłaś? Dlaczego mi nie pomogłaś? No tak. Nie odpowiadaj głupiutka... Przecież doskonale wiem- Maszallah.
Powrócił do celi, a za nim, z hukiem zamknęły się ciężkie drzwi. Przechodząc obok rozbitego lustra zatrzymał się i kątem oka spojrzał w zeń. Z początku nie rozpoznał sam siebie. Nie dowierzał, że ten sam szczęśliwy chłopak uczący się islamu zamienił się teraz w dobrze zbudowanego ale chudego mężczyznę. Choć czarne włosy zostały te same...niesforne, sterczące na wszystkie boki i nie dające się ułożyć pod żadnym pozorem. Nawet pod beretem musiały mieć własne życie. I ciemno brązowe oczy- przenikliwe i bystre. Aż sam się ich wystraszył. Zrobił kilka kroków i upadł na łóżko chcąc już zapomnieć o dniu dzisiejszym. O każdym dniu. Ile razy jeszcze będzie musiał cierpieć dla dumy i egoizmu innych? Najpierw Iran potem Kuwejt. Po co to? Nagle poczuł w ustach cierpki smak. "Maszallah". Przymknął oczy i zasłonił je jeszcze ramionami.
Pamiętam swój kraj nękany walką o władze. Z jednej ci, którzy wspierają Brytanie, z drugiej ci, którzy wspierają Rzesze. Choć czy to ważne? I tak znów nic nie należy od mojej własnej woli . ONZ decyduje o jego życiu. Nawet kiedy Brytyjczycy nazwali go swoją kolonią, jego władcy nie starali się pomagać ludziom. Właściwie to dziwne, że przestałem słyszeć już ich płacz i krzyk. Czy stałem się aż takim potworem? Pewnie większość tak myśli.
Otworzył oczy a nad nim wisiała już dobrze zbudowana postać i szarpała go za ramiona. Nie chciał wstawać. Wolał zostać i rozmyślać o Allahu. Teraz zostało mu już tylko to, bo o modlitwach mógł zapomnieć. Niezgrabnymi ruchami wyrwał się z uścisku i przerzucił na drugi bok. -Zostawcie mnie..- jęknął jednak ktoś bezkarnie zrzucił go z łóżka na kamienną podłogę. "Czego ode mnie chcecie?" spytał w myślach, jednak nie odważył się na wypowiedzenie tych słów głośno. Wiedział jaka będzie odpowiedź. Walczyć...znowu. Nie miał już sił. "Dlaczego to wszystko?" spytał zrezygnowany patrząc przed siebie z policzkiem opartym na zimnej podłodze. Nagle stanęły przed nim ciężkie buty, w które się wpatrywał. Nie podniósł wzroku. Starał się uśmiechnąć ale zbierało mu się tylko na płacz. "Maszallah"..
Piękna poezja. No tak. Kiedyś słynąłem z niej. Kiedy to było? Za czasów Hammurabiego...To dawno. Ale było. Gdybym mógł dalej pisałbym wiersze...Niestety chyba już nie umiem. Pomożesz mi? Nie! Nie chce niczyjej pomocy! Gdzie jestem? Dopiero po chwili dotarło do mnie co się dzieje. Przede mną stali Anglia i Ameryka zaś grupka ludzi przeszukiwała dom. Ależ ja nic nie zrobiłem. Zostawcie mnie w spokoju.
Cicho. Za cicho. Wstał i podszedł do drzwi, które tak często otwierały się ze skrzypnięciem i zamykały z hukiem. Zawahał się jednak położył dłoń na klamce i za nią pociągną. Drzwi okazały się otwarte a za nimi było to czego się obawiał. Szedł ulicą po bokach mając ruiny domów, płaczące matki i żołnierzy. Zakaszlał i upadł na ziemię kiedy kaszel zaczął go dusić. "Za dużo trujących gazów Amirze?" spytał ironicznie po tym jak kaszel ustał i zostawił po sobie tylko krople potu na jego czole, które teraz lśniły w słońcu. Powoli wstał z ziemi i ruszył dalej obserwując wszystko dookoła. "Kolejny sen?" spytał sam siebie nie dowierzając, że na chwilę ustała wojna. Uśmiechną się delikatnie i ten uśmiech mu został. Delikatny uśmiech i przenikliwe spojrzenie. "Boisz się mnie?" spytał wyimaginowaną postać. "I słusznie. Jestem potworem."

[size=6]Zad1. Na podstawie wyżej wymienionego fragmentu opisz charakterystykę Amira.
A na poważnie. Jakoś nie lubię pisać suchych opisów, są zbyt nudne jak dla mnie. Po za tym lepiej poznawać charakter innych krajów w fabule. Ale jeśli Administracja nie uznaje tego tekstu to napisze charakterystykę.


Relacje:
Jeśli chodzi o kontakty z innymi krajami nie będzie oschły ale powiedźmy sobie szczerze z radości na ich widok nie będzie skakać. Niemniej jednak będzie miły i uprzejmy (do czasu aż nie zaczniesz rozmowy o Bogu) w sposób czysto zawodowy. Jedyne cieplejsze relacje żywi do Jordanii, z która może być szczery i nawet radosny. Jeśli chodzi o wewnętrzne uczucia, resztę świata raczej postrzega wobec tego jaką mają religie. Polityką przestał interesować się już dawno. Chrześcijanie, Żydzi, Protestanci... Niewierni i tyle. Owszem porozmawia i pomoże w minimalnym stopniu by jego szefowie nie widzieli ale mimo wszystko ich nie cierpi i nie rozumie jak można nie uznawać Allaha za Boga jedynego. Wyznawcy Islamu- uważa za równych sobie towarzyszy (o ile nie są płci przeciwnej). Niemniej jednak w ich obecności nie otworzy się, nie będzie radosnym chłopaczkiem, który uczył się dopiero Islamu. Ba! może nawet wejść w zażartą dyskusje jeśli poglądy zbytnio się różnią, a niestety Amir ma specyficzne poglądy.

Ciekawostki:
*W Iraku nazwiska nie istnieją, ludzie nazywani są w następujący sposób: imię własne imię ojca imię dziadka (od strony ojca).
Czyli: Amir Muhammed Ahmad znaczy tyle co Amir, syn Muhammeda, który jest synem Ahmada.
*Wy wszyscy nie Irakijczycy nie rozumiecie czegoś takiego i specjalnie dla was używamy nazwiska.
W tym przypadku al-Hamid
*Bardzo dobrze zna angielski. Jeśli zaczyna krzyczeć po arabsku i gestykulować, że nic nie rozumie oznacza to tyle iż nie chce z tobą rozmawiać.
*Jego kraj zbiedniał przez wszystkie te wojny i chcąc nie chcąc musiał udać się do pracy (ku jego nie chęci, ponieważ jak uważa lepiej spędzać cały dzień na rozmyślaniu o Allahu.). Właściwie to chciał być handlowcem do spraw broni, no ale tylko jak ONZ się o tym dowiedziało zagroziło mu kolejnym nalotem na dom.
*Przez cały czas wojen i ataków terrorystycznych używano wiele gazów trujących przez co Amir ma problemy z płucami i często dostaje duszących ataków kaszlu.
*O dziwo jest cierpliwym człowiekiem. Bóg w Koranie nagradza ludzi za powstrzymywanie się od złości. Wyjątkiem jednak jest obrażanie Allaha- w surze 9 zapisane jest iż Allah wzywa do walki zbrojnej przeciwko wrogom religii.
*Maszallah oznacza "Bóg tak chciał".

Coś jeszcze?:
Jedź gruz, Gruzinie. I tak Allah nie przyjmie cię do swojego królestwa!


Ostatnio zmieniony przez Irak dnia Czw Sty 10, 2013 10:12 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gruzja

avatar

Posty : 59
Pracuję od : 19/11/2012
Pochodzę z : Tbilisi

PisanieTemat: Re: Allahu Akbar!    Czw Sty 10, 2013 6:04 pm

Prosiłabym dokładniejsze relacje, do opisu nic nie mam, bo jest ślicznie napisany.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irak

avatar

Posty : 2
Pracuję od : 10/01/2013
Pochodzę z : Bagdad

PisanieTemat: Re: Allahu Akbar!    Czw Sty 10, 2013 10:27 pm

Jak wspomniałem trudno mi się pisze takie rzeczy, no ale coś tam napisałem. Mam nadzieję, że jest dobrze, bo jedyne co teraz przychodziłoby mi do głowy jako wersja poprawiona to kolejne opowiadanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gruzja

avatar

Posty : 59
Pracuję od : 19/11/2012
Pochodzę z : Tbilisi

PisanieTemat: Re: Allahu Akbar!    Pią Sty 11, 2013 4:55 pm

Akcept.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Allahu Akbar!    

Powrót do góry Go down
 
Allahu Akbar!
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Hetalia Corp. :: Nawigacja :: Identyfikatory-
Skocz do: